Krzesełko do karmienia – czym się kierować podczas zakupów?

krzesełko do karmienia

Wybór krzesełka do karmienia to nie lada wyzwanie. Niby ma być po prostu bezpiecznym meblem, a spędza sen z powiek nie jednej mamie. Czy ma być bardziej instagramowy czy zwykłym plastikiem? Czy rosnący z dzieckiem i tym samym na lata czy tylko do np. 2 lat. Regulowany z podnóżkiem z dodatkowym pokrowcem, czy mięciutki, bo musi być wygodnie? Jeśli krzesełko do karmienia znajduje się na Twojej liście zakupów – to tekst dla Ciebie. 😊

Krzesełko do karmienia – kiedy zaproponować dziecku?

Sprawa wydawałabym się dość prosta. Rozszerzamy dietę, więc każdy siada w swoim czy na swoim krześle i jemy. O ile my dorośli z trzymaniem siadu nie mamy problemu, to nasze niemowlę już tak. Zwłaszcza w momencie, w którym decydujemy się na rozszerzanie diety. Większość rodziców proponowanie nowych smaków dziecku rozpoczyna po skończonym 6 roku życia. Wtedy zdecydowana większość niemowląt wykazuje wszystkie oznaki gotowości do rozszerzania diety.  Według idealnej ontogenezy maluchy samodzielnie siadają na skończony 8 miesiąc życia. Patrząc na czas rozszerzania diety mamy tu małe nieścisłości wiekowe, prawda? Otóż na czas posiłku możemy, a nawet powinniśmy posadzić dziecko i karmić w pionie. Dużą nieodpowiedzialnością jest karmienie w pozycji półleżącej, która zwiększa chociażby ryzyko aspiracji treści pokarmowej do przełyku. W skończonym 6 miesiącu spodziewamy się, że dziecko posadzone będzie siedziało z podporem. Niestety albo i stety każde dziecko jest indywidualnością, więc jedno siad będzie trzymać, drugie miękkie jak galaretka pochylać się na każdą ze stron. Co wtedy? Czy możemy rozważać krzesło? Możemy spróbować zabezpieczyć pozycję dziecka dookoła miednicy i zobaczyć jak to wpłynie na jego postawę w krześle. Jeśli nie widzimy znaczącej poprawy i swobodne jedzenie z łyżeczki czy próby samodzielnego jedzenia kawałków nie są dla dziecka komfortowe oraz nie czuje się bezpiecznie –  wracamy na kolana.

Czyli kiedy?

Wtedy gdy maluch posadzony w krześle trzyma stabilny siad. Zwróć uwagę czy:

  • dziecko pochyla się na którąś ze stron,
  • kurczowo chwyta się tacki jedną czy dwoma rączkami,
  • zsuwa się z krzesełka,
  • maluch czuje się bezpiecznie  i czy widzisz na jego twarzy zaniepokojenie lub strach.

W takim wypadku nie możemy proponować poznawanie nowych smaków w krześle. Nie jest to bezpieczne ani komfortowe dla dziecka. No i na pewno stresujące dla rodzica. Jeszcze jak dołożymy do tego naukę nowej umiejętności w postaci przyjmowania posiłków innych niż mleko…zawał gotowy.

 

W ramach pocieszenia, to pamiętaj, że maluchy po drzemce czy po nocy mogą pokazywać nowe skille. Jakby nie było ich układ nerwowy ciągle dojrzewa i w miarę dojrzałości udostępnia dziecku nowe wzorce ruchowe. Zdarzyć się może tak, że wczoraj dziecko siadu nie trzymało, a dziś już trzyma. Zatem zachęcam Cię, byś sprawdzała co kilka dni jak dziecko radzi sobie w krzesełku do karmienia. Może akurat dziś jest ten dzień, gdy radośnie możecie przesiąść się z karmienia na kolanach do krzesełka?

 

Czym kierować się kupując krzesełko do karmienia?

Moim zdaniem im jest prostsze i ma mniej zakamarków, w których utknąć może jedzenie tym lepiej. Jeśli decydujecie się na BLW – jedzenie będzie dosłownie wszędzie. Może nie BLW, ale kawałki prędzej czy później opanują i Wasz talerz, więc syf dookoła gwarantowany. Zatem niechże się szybko i łatwo myje.

Czym jeszcze warto się kierować wybierając krzesełko do karmienia?

  • twarde i równie siedzisko oraz twarde oparcie – taka sama sytuacja o której pisałam w kontekście mat i aktywności dziecka na twardym i miękkim podłożu. Możesz o tym poczytać TUTAJ
  • regulowany blat – maluszki są większe i mniejsze; możliwość dopasowania blatu jest kluczowa; powinien on znajdować się na wysokości dolnej części mostka. Umożliwi mu to swobodne położenie rączek na blacie bez unoszenia całej obręczy barkowej,
  • rośnie razem z dzieckiem – jestem fanem kupowania na lata konkretnych i porządnych rzeczy; tym razem natomiast ze względu na brak przestrzeni w mieszkaniu musieliśmy postawić na coś tymczasowego i uważam to za dobry wybór 🙂
  • pozwala osiągnąć dziecku pozycję pionową – jemy w pionie! Chcę, żebyś o tym pamiętała. Zatem krzesełko musi mieć możliwość ustawienia oparcia równiutko w pionie, by dziecko w razie potrzeby i chęci mogło oprzeć na nim plecy i nadal siedzieć pionowo.
  • pozwala utrzymać ciało dziecka w liniowości – mam na myśli tu ustawienie całego ciała dziecka. Chcemy, by między tułowiem a udami był zachowany kąt 90 stopni. To samo tyczy się stawów kolanowych i najlepiej skokowych również. Chociaż jak pięty będą nieznacznie niżej niż palce – również będzie ok. Takie liniowe ustawienie zapewni dziecku siad aktywny na guzach kulszowych z pośrednim ustawieniem miednicy.
  • regulowany, stabilny i twardy podnóżek – regulowany, bo siłą rzeczy dzieć nam rośnie, więc i z czasem podnóżek będziemy opuszczać. Musi być twardy, by dać stabilne podparcie. Nam fenomenalnie sprawdza się podnóżek ze sklepu ADUU.PL. Znajdziesz go TUTAJ

 

Jest takie krzesełko na rynku? Wydaje mi się, że nie, a przejrzałam pół internetów. Wybierając krzesełko zwróć uwagę, by spełniało jak najwięcej wypisanych cech. Możesz darować sobie aspekt „rośnięcia z dzieckiem”. Ja również darowałam sobie regulowany blat, bo młody idealnie wyglądał w naszym krześle. Za jakiś czas będziemy go po prostu dostawiać do naszego stołu jadalnianego i tacka pójdzie w odstawkę.

 

Dwa słowa o podnóżku

krzesełko do karmienia

Zauważ, że nie każde krzesło ma podnóżek. Często coś tam jest, o co dziecko co najwyżej może zahaczyć pięty. Czasem jest podnóżek idealny, ale bobas do niego jeszcze nie sięga. Co wtedy? Potrzeba matką wynalazków. Spróbuj podłożyć coś twardego i stabilnego. Encyklopedia PWN? Chociaż kto teraz trzyma w domu encyklopedie. Poszukaj książki z twardą okładką, kilku deseczek, miski, może pudełko plastikowe czy kostka do jogi? Na pewno coś wymyślisz.

Z całego tekstu chcę, byś zapamiętała jedną rzecz! Stabilne stopy to stabilna miednica. Stabilność miednicy wpływa na stabilny tułów. Ten z kolei na szyję, głowę i żuchwę. To wszystko sprawia, że dziecko ma pełną kontrolę nad aparatem oralnym. Nauka jedzenia to nie takie hop siup. Z radością patrzę jak synek próbuje nowych smaków. Cieszę się, gdy radzi sobie z coraz to trudniejszymi kawałkami i korzysta z fizjologicznych odruchów – krztusi się gdy sobie nie radzi. Jedzenie to trudna sztuka dlatego jeśli możemy – wyposażmy dziecko w dwa dodatkowe punkty podporu (jedna stopa to jeden punk), by choć trochę było im łatwiej.

 

Co ja wybrałam?

Mój wybór padł na stare poczciwe krzesełko z Ikei + podnóżek od ADUU. Wszyscy wiemy, że IKEA ma w ofercie fenomenalnie proste i już nie takie tanie krzesełko do karmienia. Jego cena podskoczyła o równe 100%….Za kawałek plastiku i 4 metalowe nogi. Tak. Na szczęście Dominik od razu je zaakceptował. Był zaciekawiony, gdy wsadzałam go podczas pierwszych prób jedzenia i chętnie w nim siedział. Poniżej na zdjęciu nasz bardzo minimalistyczny zestaw.

krzesełko do karmienia

 

Udanych i przemyślanych zakupów!

__________________

– Yuta Uesugi, Yoshiaki Ihara, Ken Yuasa, Koji Takahashi Sole-ground contact and sitting leg position influence suprahyoid and sternocleidomastoid muscle activity during swallowing of liquids. Clinical and Experimental Dental Research. July 2019; 5 (5): 505-512.
– Nimali Fernando, Melanie Potock. Mały Smakosz. Jak wychować dziecko, by jadło chętnie i zdrowo. Biblioteka Troskliwych Rodziców, 2018.
– Fran Redstone; Joyce F. West. The Importance of Postural Control for Feeding. Brain Disorders/Neurological.
-Marta Bąkowska. Za mamusię za tatusia – sposób na niejadka. Warszawa 2017.
– https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4224116/

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *