Czy chodzik dla dziecka nauczy Twoje dziecko chodzić?

Moje ulubione komentarze dotyczące różnych, przeróżniastych sprzętów wykorzystywanych przez dzieci ale wiadomo, że oferowanych przez najbliższych to:

  • „Ja z tego korzystałam i nic mi nie jest”,
  • „Musisz nauczyć go…siadać chodzić, bo on nie wie jak! Kup mu chodzik albo pchacz”,
  • „Gluten nie, laktoza nie, chodzik nie, nie popadajmy w skrajności”.

Chodzik dla dziecka

Nauka chodzenia to bardzo złożony proces. Może nie wiesz, ale dziecko do samodzielnej lokomocji przygotowuje się już od chwili przyjścia na świat. Wszystkie aktywności, które wykonuje służą właśnie temu. Nawet te niepozorne chwytanie stóp i wkładanie ich do buzi (o tym poczytasz TUTAJ). Dla Ciebie wydaje się słodkie i zachwycasz się tym widokiem oraz gibkością swojego dziecka.  Za to ja, jako terapeuta myślę “O! przygotowuje stopy do chodu!”

Co jest potrzebne do nauki chodu?

…od początku:

  • dobra kontrola głowy,
  • dobra kontrola tułowia,
  • prawidłowo rozwinięte reakcje nastawcze,
  • umiejętność skracania i wydłużania stron ciała niezwykle potrzebna przy prawidłowej ergonomii chodu,
  • umiejętność przeniesienia i utrzymania ciężaru ciała na stronie wydłużonej, obciążonej,
  • prawidłowo rozwinięte reakcje równoważne w każdej pozycji czy to leżenie, siad czy stanie,
  • prawidłowa kontrola miednicy we wszystkich kierunkach i płaszczyznach,
  • umiejętność przyjmowania i utrzymania ciężaru ciała na stopach,
  • szeroko rozumiane prawidłowe napięcie mięśniowe,
  • umiejętność pracy przeciwko sile grawitacji.

Kiedy nauczy się chodzić? Kiedy zacznie chodzić?

Kiedy jego ciało będzie gotowe! Kiedy te wszystkie wymienione wcześniej elementy zostaną spełnione. Kiedy układ mięśniowo-szkieletowo-nerwowy na tyle się skoordynuje i na tyle będzie rozwinięty, że ruszy z miejsca. Ustalone są pewne ramy czasowe między 12 a 18 miesiącem życia i serio, daj swojemu dziecku czas! A więcej o tym kiedy niemowlę nauczy się chodzić przeczytasz TUTAJ.

Jak dzieci uczą się chodzić?


Tak jak wspomniałam nauka chodu to bardzo złożony proces. Trening chodu w moim odczuciu zaczyna się z chwilą samodzielnego spionizowania się przez dziecko. Znaczy to nic innego jak nauczyło się samodzielnie wstawać. Może pamiętasz ten moment i swoje przerażenie, gdy idziesz do pokoju dziecka, a ono stoi w łóżeczku. Teraz tak naprawdę zacznie się najlepsze:

  • wstawanie gdzie się da…ale co potem? Jak usiąść? Tego jeszcze nie opanowało i zwykle klapie na pupę (bez obaw, nic mu nie będzie),
  • chodzenie bokiem przy meblach krokiem odstawno-dostawnym,
  • stanie i trzymanie się tylko jedną ręką,
  • stanie bez trzymanki (moje ulubione); czasem dzieci nie wiedzą, że stoją samodzielnie, bo zajęte są bawieniem się czymś w dłoniach,
  • chodzenie trzymając się jedną ręką mebli, ale przodem do kierunku ruchu,
  • przysiady, czyli nic innego jak kucanie i wstawanie bez utraty równowagi (to trudna umiejętność),
  • samodzielny chód.

Jak wygląda samodzielny chód?

Trochę śmiesznie i nieudolnie. Dziecko zwykle chodzi na dość szerokiej płaszczyźnie podparcia (ma szeroko rozstawione stópki). Często próbuje szukać stabilizacji i zadziera palce u stóp próbując „zahaczyć się” o podłoże. Są dwa typy dzieci:

  • super ostrożne, które zrobią krok zatrzymują się łapiąc równowagę, by za chwilę zrobić kolejny,
  • szalone dziki, które lecą na łeb na szyję w objęcia rodziców goniąc swój środek ciężkości i nie przejmując się tą cholerną równowagą; oby do celu!

Popatrz na zdjęcie niżej:

To co widzimy to:

  • szeroka podstawa chodu,
  • ręce często do boku na tzw. „skrzydełka”,
  • chodzi „w płaszczyźnie czołowej” medycznie nazywając tą aktywności; to nic innego jakby chodziło bujając się na boki (prawa-lewa),
  • niedbale wyrzuca nogi,
  • ma możliwość treningu równowagi i koordynacji,
  • czuje ciężar na stopach, obciąża całe stopy,
  • uczy się oceny odległości od/do przedmiotów i elementów znajdujących się dookoła,
  • aktywnie trenuje wszystkie mięśnie w swoim ciele,
  • ma możliwość pracy przeciwko sile grawitacji,
  • rozwija umiejętność przenoszenia i utrzymania ciężaru ciała wraz z próbą naprzemiennego wydłużania i skracania stron ciała,
  • jest niezależne.

I idzie.

Wspaniały widok, zapierający dech w piersi i początkowo wzruszający. Później będziesz musiała mieć oczy dookoła głowy i już nie będzie tak milusio. Wszędzie wlezie, wszystkiego chce dotknąć, zobaczyć, doświadczyć! Bądź czujna! Więcej o niedojrzałym dziecięcym chodzie przeczytasz TUTAJ.

Chodzik dla dziecka – jak chodzi w nim dziecko?

Proszę bardzo oto chodzik dla dziecka:

Na rynku dostępna są różne modele. Kolorowe, jednolite, piszczące, słodko-pierdzące, wibrujące, z pilotem i bez. Można wymieniać w nieskończoność. Długo szukałam zdjęcia, na którym dobrze widoczny jest maluch „stojący” w chodziku. Chcę Wam dokładniej przybliżyć co dzieje się z ciałem dziecka w takim chodziku. Co mi jako terapeucie nie podoba się i na co Ty Droga Mamo musisz zwrócić uwagę serwując dziecku taki sprzęt.

Wisi.

No wisi jak ta lala! W chodzikach dla dzieci zamontowana jest część, nazwałabym „bodziakowo-majtkowa”. Gdzieś dziecko trzeba przecież włożyć, jako tako zabezpieczyć, żeby nic złego sobie nie zrobiło. No i żeby jako tako stało. Albo te mniejsze jako tako wisiały (trochę jak w wisiadle – o tym przeczytasz TUTAJ).

Co mi się tu nie podoba?

  • wisi zawieszone w powietrzu,
  • nie ma możliwości rozwijania kontroli tułowia, bo przecież wisi,
  • brak jest pełnego kontaktu stopy z podłożem oraz pełnego obciążania całych, podkreślam, całych stóp,
  • brak odczuwania ciężaru swojego ciała na stopach,
  • brak liniowości ciała: dziecko jest nienaturalnie pochylone do przodu,
  • chodzenie/bieganie na palcach,
  • brak rozwijania percepcji przestrzeni, możliwości rozwijania orientacji w przestrzeni, oceny odległości od/do,
  • porusza się odpychając się palcami od podłoża, pcha chodzik, żeby ruszyć,
  • jest to nauka nieprawidłowego wzorca chodu,
  • brak treningu równowagi i balansu.

Jeśli mi nie wierzysz zapraszam do obejrzenia filmiku, który znalazłam na YT:
https://www.youtube.com/watch?v=JytBp9wCA2o

Chodzik dla dziecka – czy są jakieś konsekwencja używania?

  1. Pierwsza i najważniejsza: złość i płacz dziecka. Zaproponowałaś mu coś, co dało mu pewną niezależność i sprawczość. Teraz chcesz mu to zabrać, bo jednak zrozumiałaś, że był to błąd. Pomyśl, co takiego możesz mu dać w zamian, żeby zrekompensować brak chodzika, a wcześniejsza niezależność i sprawczość pozostała.
  2. To prosta droga do wad postawy, wad stóp. Nie mówię, że na pewno Twoje dziecko będzie miało wadę postawę. Nikt nie wyklucza, że chodzik może się do tego przyczynić.

Rady dla rodziców:

  1. Nie przyspieszaj na siłę rozwoju swojego dziecka. To nie wyścig szczurów i do wygrania nie są złote kalesonki!
  2. Ogranicz do minimum ilość sprzętów, z których korzysta Twoje dziecko. Mowa oczywiście o moich ukochanych bujaczkach-leżaczkach, pchaczach, skoczkach i omawianych chodzikach.
  3. Zapewnij dziecku przestrzeń do rozwoju. Duże podłoże, półtwarde, niekrępująca odzież, przestrzeń to klucz do sukcesu. Do rozwoju też!
  4. Motywuj dziecko do aktywności. Ciesz się z jego sukcesów ruchowych! Zamiast prowadzić za ręce wyciągnij je w jego kierunku, by do Ciebie próbowało dojść.

Podsumowując

Zamysł chodzika był dobry – miał wspomagać rozwój dziecka. A jak wyszło? Wyszło jak zwykle. Przeszkadza, a nie wspomaga.

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *